piątek, 1 maja 2015

Co zabrałam na wycieczkę trzydniową?

Witam Was serdecznie w tę piękną sobotę. Jak Wiecie w tym tygodniu byłam na niesamowitej wycieczce w Warszawie. Skoro podróż to wypadałoby coś dobrego do mojej torebki wziąć. Chciałam, aby było jak najbardziej zdrowo, a co najważniejsze dobrze i tanio. Czy mi się to udało? Tego dowiecie się w dalszej części tego postu.
No to przekrój tego co zabrałam ze sobą do Warszawy. Trochę słodyczy, napoje, książkę do poczytania, sudoku i kilka innych pierdół. Torebkę mam z Mohito, którą kupiłam na promocji. Bardzo ją lubię. ponieważ jest "dwa", a nawet "trzy" w "jednym." Można ją nosić na krótkiej rączce na zgięciu ręki, dzięki długiemu paskowi można założyć ją na ramię/przewiesić przez tułów, ale również możemy ją nosić w formie plecaka, dzięki czemu obie ręce mamy wolne i możemy wygodniej się poruszać czy zrobić zdjęcie. Z ostatniej formy najczęściej korzystałam, najbardziej mi odpowiada. Trudno się brudzi, łatwo czyści, więc jest moim numerem jeden na wycieczki. 
Do Warszawy mam około 6 (słownie sześć)! godzin dlatego do autobusu zabrałam sobie dzikawy kryminał pt."Telefon o północy" autorstwa Tess Gerritsen. W mojej torebce również znajduje się sudoku, które rozwiązywać uwielbiam. Wyjeżdżaliśmy o 4, więc zabrałam sobie maseczkę do spania. Portfel, w którym mam dokumenty jak i inhalator to przedmioty obowiązkowe. Parasol tym razem się nie przydał, ale dzięki aparatowi zrobiłam ciekawe i moim zdaniem fajne zdjęcia. Niestety czasem zahaczam o coś paznokciem, więc pilnik musiałam zabrać ze sobą :)
 
 
Z napojów miałam wodę i zdrową zieloną herbatę. Dzięki kubkowi ze Starbucksa była ona cieplutka. Udało mi się uniknąć coli, niezdrowych napojów gazowanych, czy sztucznie słodzonych soków. Wiadomo, że zęby trudno umyć w ciągu dnia, dlatego z pomocą przyszła mi bez cukrowa guma do żucia. Ze "słonych przekąsek" wzięłam sobie wafle ryżowe o smaku "fromage". Od pierwszego maja dzięki wczorajszemu wyzwaniowi już ich nie jem. Nie brałam słonych orzeszków, chipsów, popcornu, paluszków itp, ponieważ wiem, że one nie są zdrowe. Tych wafli też za dużo nie zjadłam, ponieważ załapałam się na "aż dwa". Cud, że oparłam się kwaśnym żelkom. W tym przeźroczystym, kwadratowym pudełeczku z zielonym dekielkiem znajdowała się pyszna, zdrowa tortilla z kurczakiem, sałatą i innymi warzywkami. Jak widzicie na ostatnim zdjęciu na wafle ryżowe z mleczną czekoladą się nie załapałam, ponieważ mi zjedli :) Ciasteczkami "Oreo" (od których jestem uzależniona), "Magic Stars" (od nich też) i dwiema wersjami "Skittlesów" podzieliłam się z koleżankami i współpasażerami wycieczki, więc nie, nie zjadłam wszystkiego sama. Batom "Corny Big" jest najlepszym batonikiem muesli jaki jadłam w życiu. "7 days Max" był jak zwykle przepyszny. Oczywiście wszystkich słodyczy nie zjadłam pierwszego dnia, ale rozłożyłam je sobie na trzy.Ponawiając pytanie: Czy na wycieczkę trzydniową wzięłam zdrowe produkty? Odpowiedź jest prosta: i tak i nie.  Miałam kilka zdrowych i kilka szkodliwych produktów. Tragedii nie ma, ale moje produkty "dupy nie urywają". Wiem co muszę poprawić jadąc na kolejną wycieczkę. A Wy co myślicie o tych produktach? A Dziewczyny i Chłopcy co bierzecie na wycieczki, wakacje, wypady? Jak zwykle zapraszam do komentowania i obserwacji. Pozdrawiam FitHealthylife.  

18 komentarzy :

  1. Ja jestem uzależniona od swojego lunch boxa :D jak jadę na długo na uczelnię to zawsze mam 'danie główne' typu kurczak i ryz, a do tego różne dodatki: suszone owoce do zjedzenia solo albo do jogurtu, można pokroić sobie warzywa, zrobić sałatkę. Kanapki czy wafle ryżowe to też spoko przekąski. Może jeżeli potrzebujesz na wyjeździe coś słodkiego to postaw na gorzką czekoladę, jakieś ciasteczka owsiane (można zrobić samemu) albo coś w tym stylu :) a z drugiej strony jesteśmy tylko ludźmi, każdy z nas zasługuje na chwilę luzu, zwłaszcza na wyjeździe :) gwiazdek z Milky nie jadłam wieki i szczerze mówiąc mam mega ochotę, szkoda, ze są takie drogie :(

    OdpowiedzUsuń
  2. Picie wody potraktuj jako nawyk. Najpierw musisz go w sobie wyrobić, a później organizm sam będzie domagał się wody. Powodzenia!

    OdpowiedzUsuń
  3. To ciekawe, ja bym zabrała zupełnie inne rzeczy :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Nice pics!!I like your blog, if you want we can follow gfc, let me know in my blog,!!!kiss

    OdpowiedzUsuń
  5. Oj widzę niezbyt zdrowo :D
    7Days jest bardzo kaloryczny ponieważ to coś w stylu ciasta francuskiego:D Ciastka niestety też kaloryczne.:(
    Ja bym wzięła : dużo wody , ze 2 banany, 2-3 jabłka , gruszkę ,wafle ryżowe oraz ze 3 kanapki z szyneczką z kurczaka ,sałatą i szczypiorkiem. Mogłabym w sumie zrobić jakąś sałatkę i wziąć do pojemnika. :)

    claudietta-life.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  6. U mnie w torebce zawsze syf... Masa rachunków, jakieś spinki do włosów , tony husteczek...

    OdpowiedzUsuń
  7. Bardzo fajny blog. Ja dopiero zaczynam jak chcesz to wpadnij do mnie http://lifeisbeutiful14.blogspot.com/?m=1

    OdpowiedzUsuń
  8. Czekoladowe gwiazdki *.* smaki mojego dzieciństwa :P

    OdpowiedzUsuń
  9. Ja zawsze zabieram maseczkę na oczy :) wyspanie się w moim przypadku to podstawa :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Śliczna ta torebka! Te gwiazdki są pyszne :)

    OdpowiedzUsuń
  11. masz cudna torebke ! ;) gwiazdki mniam, zdjadlabym!

    OdpowiedzUsuń
  12. Na wycieczkę zawsze zabieram ze sobą żelki. Jestem uzależniona od słodyczy, nie będę tego ukrywać. :D

    OdpowiedzUsuń
  13. Ja uwielbiam wafle ryżowe z mleczną czekoladą i zawsze biorę je na wycieczkę.A gdzie kupiłaś tego batona Corny Big? Bo ostatnio zaczęły mi takie smakować, ale ja na razie jem takie z Nestle czekoladowe :D Pewnie pojawią się w ulubieńcach kwietnia :)
    Zapraszam: http://myworldandbeauty.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  14. oj, oj niektórych rzeczy z tej listy to bym nie zjadła bo konserwantów mają tyle, że człowiek może świecić do 2159 roku!

    Im dłuższa wycieczka tym więcej jedzenia potrzeba :) a że to pakowane jest z reguły niezdrowe to już inna kwestia...

    OdpowiedzUsuń
  15. No moja torebka bardzo by się różniła :D Może znalazłyby się wafle ryżowe, ale naturalne bądź z solą morską. Smakowych nie jadam :) Żelek, cukierków, czekoladek itp. nie kupuję. Prędzej skusiłabym się na jakieś ciacho.
    Pewnie znalazłyby się tam kanapki, owoce, moze warzywa (marchewka i seler naciowy) do tego woda... ;d Moze jakbym miala miejsce to moj lunchbox z np. soczewica i warzywami.

    OdpowiedzUsuń
  16. Właśnie siedzę i zajadam Skittles czerwone :) Pychotka!

    OdpowiedzUsuń
  17. Uwielbiam Skittles i kwaśne żelki i podczas wycieczek ciężko mi się bez nich obejść :) Do picia pewnie miałabym Nestea brzoskwiniowe albo sok Cappy pomarańczowy 100%. Niestety są rzeczy, których nie potrafię sobie odmówić, mimo że nie są do końca zdrowe :(

    long-hair-ago.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  18. Strasznie dużo slodyczy, nie lepiej je zastąpic zdrowymi batonami musli z własnego piekarnika?, przynajmniej zdrowiej.
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za komentarz. Jeśli spodobal Ci sie moj blog to dodaj go do obserwowanych. Pozdrawiam, FitHealthyLife

Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka