wtorek, 21 lipca 2015

Wakacje all inclusive - wracasz i 15 kg na plusie

Hejka. Dzisiejszy post będzie opisywał to co jest Wam wszystkim zdane. Jedziemy na wakacje z rozmiarem "s", z pięknymi ciałami, a wraca osoba przypominająca kulę do kręgli z rozmiarem "xl". Jak tego uniknąć? Odpowiedzi jest kilka, dlatego postaram się Wam przejść przez ten trudny czas. No to do dzieła, zaczynajmy. Myślę, że najprzejrzystszym rozwiązaniem będzie lista, więc opiszę moje sposoby w punktach.

1. Śniadanie. Zacznijmy od niego, ponieważ to najważniejszy posiłek dnia. Unikajmy smażonych rzeczy na głębokim oleju. U mnie codziennie na śniadanie na wielkiej płycie były amerykańskie naleśniki, świeży bekon i greckie oponki robione we frytkownicy. Oponkę zjadłam jedną, bekonu plasterek, a nie jadłam go od poprzednich wakacji, a naleśników chyba trzy, malutkie sztuki z łyżeczką czekolady. Pieczywo było zarówno ciemne jak i jasne, spośród różnych bułek i chlebów wybierałam te pierwsze. Zawsze pojawiały się jakieś słodkości, więc zrezygnowałam z Kołaczyków z czekoladą lub jabłkiem i croissantów na rzecz przepysznego ryżu na mleku z cynamonem. Zawsze był kosz różnych warzyw typu: banany, pomarańcze, śliwki, gruszki, dwa rodzaje jabłek, oraz pokrojone melony i arbuzy, więc zawsze coś znajdowało się na moim talerzu.   Było kilka rodzajów muesli i płatków śniadaniowych oraz mleko, jogurty i kilka rodzajów marmolad- ja ten stół omijałam, ponieważ nie miałam w tamtych czasie na nic ochoty, ale radzę Wam wybierać mleko, jogurt wraz z łyżeczką miodu i muesli, a nie dosładzane płatki czekoladowe. Pora przejść do dań "ciepłych" ciekawym wyborem są jajka, gotowane w trzech różnych temperaturach. Zawsze na moim talerzu pojawiały się jajka sadzone bez tłuszczu, omlet lub jajecznica, warzywa bułeczka i kawałek szynki. Nie jadłam zupy mlecznej, ale myślę, że dla najmłodszych może być to dobre rozwiązanie, Napoje to temat rzeka. Zawsze wybierałam świeży sok pomarańczowy i wodę z limonką, czasem dodatkowo piłam herbatę. Omijałam szerokim łukiem kawę z cukrem, słodzone soki. 
2. Przekąski. U mnie zawsze był lody z sosami- akurat trafiłam na samoobsługę, więc sosów nie brałam, więc i Wam radzę unikać. Chipsy z którymi się nie polubiłam, orzeszki, które jadłam raz czy dwa. Bardzo się cieszyłam, że był owoce, mini kanapeczki z ciemnego pieczywa z marchewką, sałatą i pasą z tuńczyka, więc takie produkty radzę, Wam jeść na przekąski. U mnie była jeszcze grillowana cebulka, serki opiekane, mini pizza, oraz warzywka zawijane w naleśnik. Każdy wie co jest dobre, a co nie, więc jeżeli mamy taką możliwość to powinniśmy jeść zdrowsze rzeczy.
3. Obiady. Grillowane mięso i ryby na Nasz sprzymierzeniec. Unikajmy ciężkich mięs z sosami śmietanowymi. Nie nakładajmy na talerz frytek oraz tłustych makaronów i ziemniaków. Pyry wybierajmy gotowane lub pieczone w ziołach. Chętnie sięgajmy po ryż i kasze. Chętnie bierzmy gotowane owoce: marchewka, brokuły, kukurydza i brukselka powinny się znaleźć w Twoim żołądku. Sięgajmy po różne dodatki np. pomidory, ogórki, papryki, różne rodzaje sałat, kapust i marchewek. Jeżeli nie lubisz ich jeść na "sucho" to polecam odrobinę oliwy z oliwek.
4. Drinki. Jeżeli alkohol i inne napoje są w liczone w cenę no to mamy problem. Napicie się drinka dziennie nie jest niczym złym, ale upijanie się do nieprzytomności codziennie, nie tylko sprawi, że będziecie mieli nadwagę, złe samopoczucie, ale możecie popaść w alkoholizm. Jeżeli pijemy drinki to polecam brać te z jak najkrótszą listą składników i bez syropów- to sam cukier!Co do napoi bezalkoholowych polecam herbatę, frappe i dużo, dużo wody z cytrynką. "Nie dajmy" się coca-coli, sprite, fanty, nestea itp.
5. Bierzmy tyle ile damy radę zjeść, nie jedzmy " na zapas". Nie ma nic gorszego od wciskania na chama posiłków w siebie, ponieważ za dużo nałożyliśmy na półmisek. Nie powinno się go też wyrzucać. Owszem zostawienie np. trochę mięsa jest w porządku, ale wyrzucenie pół talerza jak najbardziej nie. Jedzenie to nie zając, nie ucieknie nam.  
6. Słodkości. Zazwyczaj jest ich dużo i każdego rodzaju. Ma się ochotę wszystko zjeść, ale spokojnie, weź głęboki oddech i tak całego zapasu nie zjesz, a jak Ci się to uda to zmuli Cię. Stojąc przed stołem pyszności staraj się brać jeden-góra! dwa kawałki  czegoś słodkiego. unikaj ciężkich tortów, a weź np. małą tarteletkę lub baklawę. 
7. Ruszaj się. Nie ważne czy ćwiczysz na siłowni, uprawiasz jogging, chodzisz na spacery. ruszaj się! Morze lub baseny stoją przed Tobą otworem. Wykorzystaj to!

To chyba najważniejsze zasady jedzeniowe na wakacjach :) Po przeczytaniu tego tekstu mam wrażenie, że brzmię jak Nazista... Mam nadzieję, że nie macie mi tego za złe.. To są jedynie wskazówki, a nie sztywny regulamin :) To przejdźmy do tego jak ja jadłam. 
 Śniadanko:dwie malutkie bułeczki z ciemnego pieczywa, dwa plasterki szynki, cztery plasterki ogórka, dwa jajka sadzone, porcja omletu. Dodatkowo: mała miseczka ryżu na mleku z cynamonem i kawałki melona. 
 Obiad:Chochelka kremu z cukinie. Danie główne: grillowany szaszłyk z kurczaka, kukurydza, kawałek ziemniaka, sałatka, dwa grillowane kawałki mięska, zapiekany ryżem pomidor.  Deser: minii tarteletka wielkości pięciozłotówki z kremem budyniowym o smaku bananowym,  kawałek baklawy, melony pokrojone w kosteczkę. 
 Śniadanie: dwie małe, ciemne bułeczki, dwa plasterki szynki, cztery ogórki, dwa jajka sadzone, jajecznica ze szpinakiem, trzy grillowane pomidorki koktajlowe. Na drugim talerzyku: cztery kawałki melona, cztery mini naleśniczki z łyżeczką rozpuszczonej czekolady. 
 Obiad: mały kotlecik rybny, łyżka ryżu, dwie kulki ryżowe (gotowane), gotowane marchewki z sezamem, sałata z oliwą, trochę wędzonego łososia. Dodatkowo: porcja risotto na białym winie z owocami morza i pomidorkami. Deser: tarteletka z kremem cytrynowym, kawałki arbuza i nektarynka. 
 Śniadanie wycieczkowe: trzy małe kajzerki z ciemnego pieczywa, trzy plasterki szynki, sześć plasterków ogórków, dwie "mini morlinki" z szynki, omlet z pieczarkami. Dodatkowo: banan, kawałki arbuza, nektarynka, kawałki melona i miseczka ryżu na mleku z cynamonem. 
 Kolacja: pieczona fasolka po bretońsku. gotowana brukselka, pomidory i zielony ogórek oraz sałata. 
 Śniadanie: jajko sadzone, dwa plasterki szynki, kilka plasterków zielonego ogórka, grillowane pieczarki, dwie kromki ciemnego chleba. Dodatkowo: dwie brzoskwinie, banan, kawałki arbuza.
 Kolacja: kawałek tarty ze szpinakiem, kawałek zapiekanki z fetą i kurczakiem, łyżka risotto na białym winie z owocami morza, porcja sałatki ziemniaczanej z jogurtem bez śmietany. Deser: dwa kieliszki z pokruszonymi biszkopcikami, paseczkiem zimnego sernika i musem truskawkowym. 
 Śniadanie:małą kajzerka z ciemnego pieczywa, plasterek szynki, dwa kawałki ogórka, kukurydza, jajecznica z pomidorami, kawałek kiełbaski, Dodatkowo: ryż na mleku z cynamonem, figa w syropie, kawałki arbuza. 
 Obiad: gotowane brokuły, pomidory, ogórki, ryż, plaster zapiekanego bakłażanu, sos tzatziki, grillowane mięsko, kawałek grillowanej pity. Deser: kawałki arbuza, kawałek bloku czekoladowego, łyżka ptysia z kremem. 
 Kolacja: grillowane skrzydełka w ostrym sosie, grillowany bakłażan z fetą, ryż, sałatka ziemniaczana na jogurcie, gotowana zielona fasolka. 
 Śniadanie: plasterek grillowanego bekonu, gotowana mini kiełbaska, jajecznica z zieloną fasolką, groszek, kromka chleba- graham, plasterek szynki, plasterek ogórka.
 Obiad: paella z mulami i krewetkami tygrysimi, porcja przepysznej sałatki ziemniaczanej na jogurcie, groszek. Deser: kawałki arbuza. 
 Obiad: gotowany kalafior, pieczone ziemniaki, warzywny ratatuj, kawałek schabu (chyba) z warzywnym środkiem. Dodatkowo: kawałek grillowanego kurczaka, sałatka cesare, poszatkowana marchewka i czerwona kapusta. Deser: mini tiramisu w kieliszkach, batonik typu bounty, ale bez polewy czekoladowej, trzy kawałki arbuza. 
Śniadanie: kawałek grillowanego bekonu, bułka z sezamem, plasterek szynki, dwa plasterki ogórki, omlet z warzywami i szynką. 
Dla niektórych z Was te porcje są ogromne, ale niestety mniej się nie dało zjeść, ponieważ bardzo dużo pływałam, bawiłam się i ruszałam, więc gdybym jadła mniej to bym umarła z głodu :) Jak zwykle zapraszam do komentowania i obserwacji. Zapraszam na Instagrama. Pozdrawiam FitHealthylife. 

21 komentarzy :

  1. ALe wybór!! Aż trudno sie skupić i coś wybrać ;))

    OdpowiedzUsuń
  2. tylko te słodkości wyglądają apetycznie! hahah

    OdpowiedzUsuń
  3. Jacie ale zrobiłam się głodna po przeczytaniu tego postu. Jak najbardziej masz rację z poradami odnośnie żywienia, jednak osobiście czuję że miałabym problem aż chce się spróbować tego wszystkiego na raz

    OdpowiedzUsuń
  4. Przyznam szczerze, że miałaś sporo szczęścia, bo nie na każdym allu (a zazwyczaj na większości) jest oferta zdrowej żywności :) wszystko wygląda smakowicie !

    OdpowiedzUsuń
  5. Jakie pyszności! Ja bym wróciła pewnie xxxl ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Nigdy nie byłam na wakacjach organizowanych, zawsze sami wybieramy wszystko, więc wtedy zawsze łatwiej o zdrową żywność

    OdpowiedzUsuń
  7. Ile pyszności! Ja na wakacjach zazwyczaj kilogramami jem owoce i...owoce morza :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Pysznie to wszystko wygląda :)

    http://fashionismywold.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  9. kwestia motywacji i determinacji... mozna wybierac gorsze zlo... i bez deseru ja za miesiac wyjezdzam w dodatku w polowie redukcji ale dam rade a co ;)

    OdpowiedzUsuń
  10. U mnie przybyło po greckich wakacjach niewiele, objadałam się na potęgę greckimi arbuzami. Mniam! :D

    OdpowiedzUsuń
  11. Ile zdjęć! I co za różnorodność potraw, naprawdę miałaś bardzo duży wybór. A co ważniejsze, bardzo dobrze się złożyło, że hotel, w którym przebywałaś, oferował takie zdrowe rzeczy :) Twoje wskazówki są cenne, tym bardziej, że niektórzy, skoro za darmo, mają tendencję do nakładania sobie ogromnych porcji potraw, które niekoniecznie należą do tych mających w pozytywny sposób przysłużyć się naszemu zdrowiu.

    OdpowiedzUsuń
  12. Dlatego właśnie nie jeżdżę na all inclusive ;D A tak poważnie - przydatny post i bardzo fajnie, że pokusiłaś się o tyle zdjęć ;)

    OdpowiedzUsuń
  13. Jak dużo zdjęć! Super blog, cieszę się, że tu trafiłam - dodaję do obserwowanych :)

    http://maryshealthystart.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  14. Jaaaki bogaty post :D
    Świetną alternatywą są cudowne świeże owoce :>

    OdpowiedzUsuń
  15. super wybór! gdzie takie pyszności? Hiszpania? Możesz podać nazwę hotelu? Szczególnie świeże owoce i owoce morza kuszą...

    OdpowiedzUsuń
  16. hej, rzeczywiscie napisalysmy podobne posty :) pozdrawiam !

    OdpowiedzUsuń
  17. pysznosci pokazujesz - zjadlabym wszystko:) Zapraszam

    OdpowiedzUsuń
  18. Jakie pyszności!!! Przepięknie to wygląda:)

    OdpowiedzUsuń
  19. Silną wolę trzeba mieć, żeby oprzeć się tym wszystkim smakowitościom! ;-)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za komentarz. Jeśli spodobal Ci sie moj blog to dodaj go do obserwowanych. Pozdrawiam, FitHealthyLife

Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka